Reklama

Były asystent Dutkiewicza wiązany z wyciekiem danych UrbanCard w spółce miasta

18/03/2011 00:00

Były asystent Rafała Dutkiewicza, który został obarczony odpowiedzialnością za wyciek ok. 15 tysięcy adresów internetowych z systemu UrbanCard użytych w promocji przedwyborczej prezydenta Wrocławia, jest na okresie próbnym w Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej. Większość udziałów w ARAW-ie ma miasto.

- Naturalnie znaliśmy tę osobę i jej kompetencję i to my wyszliśmy z propozycją pracy w okresie próbnym. Wiem, że ludzie popełniają błędy. Zdarzyło się to temu panu, wierzę, że sporo go to nauczyło, jednak po pierwsze, toczące się postępowanie w sprawie danych UrbanCard nie dotyczy nas, po drugie, nas interesują kompetencje i efekty. Mężczyzna, o którym rozmawiamy, ma świetne kompetencje: nie tylko zna języki, ale co ważniejsze, posiada umiejętności z tak zwanego networkingu, czyli umie poruszać się w negocjacjach. Zatrudniając go oszczędzamy czas na szkolenia. Jest na miesięcznym okresie próbnym. Jeśli się sprawdzi przedłużymy z nim umowę – mówi Tomasz Gondek, dyrektor w Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej. - Nie mieliśmy żadnych telefonów, sugestii ani nacisków, żeby go zatrudniać – dodaje.





Przypomnijmy. Tuż przez wyborami wrocławianie (także autor tego tekstu) dostali tajemnicze maile z prośbą o rozpropagowanie wśród znajomych fraszek pisanych przez Rafała Dutkiewicza. Kłopot w tym, że pośród różnych adresów było także 15 tysięcy takich, które zostały podane przy wyrabianiu UrbanCard.

Tuż po wyborach, na specjalnej konferencji prasowej Rafał Dutkiewicz, prezydent Wrocławia poinformował, że wyciek części danych z systemu UrbanCard to wynik koszmarnej nieostrożności i głupoty jego asystenta.



- Mój asystent martwił się o to, że moje fraszki są za słabo rozpowszechnione. Dlatego najpierw poprosił o adresy swoich znajomych i przekazał je agencji reklamowej, która przeprowadzała mailing, co było miłe, potem jednak zdobył część bazy danych UrbanCard i przekazał je na zewnątrz urzędu. Co już jest naganne – tłumaczył Rafał Dutkiewicz.
Mężczyzna, który z Dutkiewiczem pracował 4 lata, został natychmiast zwolniony (ale nie dyscyplinarnie, umowę o pracę rozwiązano za porozumieniem stron).



Od tego czasu minęło 4 miesiące. Postępowanie w prokuraturze toczy się, a jego efekty wciąż nie są znane. Wydaje się to dziwne, jeśli prawdą jest, że dowody przeciw asystentowi były tak mocne.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości